Kiedy zdecydowałam się na ofertę „all inclusive”, czyli jedną cenę, za którą moi klienci otrzymują zawsze dużą galerię zdjęć (zwykle 75+), słyszałam, że to za dużo i na pewno moje rodziny wolałyby niższą cenę i mniej ujęć. Bo przecież „po co tyle zdjęć z jednej sesji?” i „oglądanie takiej ilości zdjęć to nuda”. Cóż, no ja się z tym zupełnie nie zgodzę! I jako dowód rzeczowy, na swoją obronę, prezentuję Wam dziś galerię ekstremalną – z trzech powodów. Po pierwsze to sesja rodziny 2+4 (z czego jedno maleństwo jeszcze wtedy było w brzuchu). Po drugie to sesja kapitalnej i szalonej rodziny, więc zdjęcia robiły się same;) Po trzecie – sesję tą robiliśmy w duecie z Marcinem. W efekcie cała galeria zawiera aż 222 ujęcia! No i teraz zachęcam do obejrzenia ich wszystkich i werdyktu – czy na pewno to za dużo i nuda?:> Czy zrobiłabym lepiej ograniczając te zdjęcia do 15 czy 20 sztuk, jak zwykle robią fotografowie tworząc pakiety? A jeśli tak, to jakim cudem miałabym z nich wybrać tylko 20???:)